Menu

sobota, 5 listopada 2016

Historia pewnej miłości...



Miałam pozostawić to miejsce wolne od sercowych rozterek, nie pisać tu o nich. Są jednak sytuacje, gdy słowo trzeba złamać - nawet te dane samej sobie. Człowiek uczy się całe życie na błędach. Najlepiej by były to cudze błędy, więc mojej historii trzymać dla siebie nie będę. Może dzięki temu ktoś inny uniknie tego bólu i rozczarowania...

A zaczęło się tak cudnie...

wtorek, 21 czerwca 2016

Zaczarować Małą Miss

Co wyniknie z wizyty Asty w Kamarcie oraz PassionRoom?

Pusty portfel.
Ogołocone konto bankowe.
Dodatkowa praca dla listonosza/kuriera.
Radość TWORZENIA!

W końcu się przełamałam, wzięłam się w garść i... Od początku.

sobota, 20 czerwca 2015

Krajki wzorzyste

Ostatnio napadła mnie pewna refleksja.
Przyszła nieproszona, wręcz niechciana i rozgościła się na dobre w moim umyśle. Nic nie zapowiadało jej nadejścia - ot, przypadkowo zasiana w trakcie jednej rozmowy i wykiełkowała.

Wszystko zaczęło się od dyskusji o krajkach wzorzystych tworzonych na bardku poprzez wybieranie osnowy. Właściwie moje doświadczenie jest niewielkie, bo od bardka odeszłam już dawno. Stosuje je tylko w ramach pokazowych.

wtorek, 16 czerwca 2015

Prawdziwa piękność

Miała być historia dwóch takich co współdzieliły osnowę.
Miała... ale natchnienia jakoś nie mam. A w pracowni dzieje się, oj dzieje.

Znalazłam wreszcie odpowiedź na zagadkę, która męczyła mnie już jakiś czas:

Co mogę zrobić z tymi ślicznotkami?

(Alize Cotton Gold: 55% bawełny 45% akrylu)

Miała być chusta - tego byłam pewna. Tylko jak wykonana? Szydełko? Druty? Obręcz dziewiarska?
Na pewno nie tkanie. Oooo nie, to nie będzie włóczka przeznaczona na tkackie poczynania.

Na pewno?

środa, 10 czerwca 2015

Kolejna lekcja

Nadal się uczę.
Z tego tytułu mało mnie tutaj.
Wpadłam na nowy pomysł z osnuwaniem krosna. Zależy mi, by czas, jaki na to poświęcam był możliwie, jak najkrótszy. Uczę się, kombinuję i czasem strzelam  gafy.

niedziela, 7 czerwca 2015

Przygoda z Gazzal Galla

To nie był udany dzień w pracowni.
Z drugiej jednak strony, jeśli wziąć pod uwagę, że błędy stanowią postawę do nauki i rozwoju - to był całkiem udany dzień.

Historia zaczyna się od dwóch niepozornych motków wełny Gazzal Galla:


czwartek, 28 maja 2015

Natchnienie

Ogarnęło mnie ażurowe szaleństwo.

Wszystko przez jedno zdjęcie. Podsunęło mi pomysł "a co gdyby". Nie byłabym sobą, gdybym obojętnie przeszła wobec takiego wyzwania. Musiałam spróbować.
Oto mały winowajca:


środa, 27 maja 2015

Praca tkacza od kuchni - dzień 4

Za mną już trzy dni pracy (>>dzień 1<<, >>dzień 2<<, >>dzień 3<<). Wszystko co dobre ma swój koniec. Moja robótka także. Dziecię okazało się łaskawe i pozwoliło mamie dokończyć szal. Później zażądał opłaty w postaci poskakania mamie po głowie, ale czego rękodzielnik nie zrobi dla chwili twórczej?

Cała dzisiejsza praca zmierzała w jednym kierunku - do tego widoku:


wtorek, 26 maja 2015

Praca tkacza od kuchni - dzień 3






>>Dzień 1<< był interesujący.
>>Dzień 2<< był intensywny.
Dzień 3 przynosi wyciszenie.

Praca tkacza od kuchni - dzień 2

>>Dzień 1<< za mną. Na czym skończyłam? Osnuwanie krosna. Nie lubię tego etapu. Nawlekanie tych wszystkich nici, pilnowanie, by każda trafiła we właściwe miejsce, unikanie błędów i ewentualne szybkie poprawki w razie wystąpienia takowych. Gdybym mogła znalazłabym do tej roboty jakiś wolontariuszy.
Chętnych brak, trzeba samemu się bawić.


niedziela, 24 maja 2015

Praca tkacza od kuchni - dzień 1






Postanowiłam, że dziś wrzucę wpis, jak wygląda dzień pracy (początkującego) tkacza. Relacja rozciągnie się na kilka najbliższych dni. Mam nadzieję, że maksymalnie w trzech dniach uda mi się zamknąć ten projekt, ale niczego nie da się przewidzieć.


sobota, 23 maja 2015

Ażurowy szal


4 dni niezbyt intensywnej pracy.
2 motki Madame Tricote Tango.
3 filmiki Patty Anne na youtube (film 1, film 2, film 3).
I oto jest efekt: około 190 cm długości i 18 cm szerokości.


wtorek, 19 maja 2015

Urozmaicenie

Eksperyment dobiegł końca. Jeszcze przede mną pranie i będę mogła tworzyć podsumowanie.

Jednak puste krosno to smutne krosno, więc postanowiłam wrzucić nową osnowę i poeksperymentować z nowymi elementami.
Wszystko zaczęło się od błądzenia po sieci. To się zawsze źle kończy. Tym razem zawędrowałam do A Magyar Jurta i dwóch zamieszczonych na Youtube filmików (>>klik raz<< i >>klik dwa<<) i uznałam, że przecież ja też tak mogę. Dla pewności uznałam, że lepiej będzie przeprowadzić test i sprawdzić czy faktycznie dobrze rozumiem zasadę działania. Na razie wypróbowałam tylko pierwszy element, w dalszym tkaniu mam zamiar wykorzystać i drugi.

poniedziałek, 18 maja 2015

Eksperyment w toku


Ostatnio miałam okazję skosztować tkania na innym sprzęcie niż Harfa Kromskiego. Na Noc Muzeów zagościła u nas Alicja T., zwiedzający mieli możliwość spróbować swoich sił w tkaniu na jej krośnie stołowym.

Oczywiście i ja się dopadłam.
Ach, co to za maszyna.
Mój głód (nowego sprzętu) się rozbudził... I poczucie winy też, ale to później.

Przyjemnie jest korzystać z profesjonalnego sprzętu. Ale czas wrócić na ziemię i opowiedzieć o moim małym eksperymencie, który kilka dni temu ruszył.

czwartek, 14 maja 2015

Wypadek przy pracy

Poddałam się.
Po miesiącu postanowiłam ściągnąć osnowę z krosna. Za długo blokuje mi już narzędzie pracy, a straciłam do tej robótki serce.

sobota, 25 kwietnia 2015

Lek na niezdecydowanie

Niezdecydowanie jest wrogiem twórczości.
Serio. Możecie uwierzyć mi na słowo.
Jest takim małym, złośliwym chochlikiem. W zamian za Twój czas podsuwa piękne wizje. Tylko co Ci po nich, jak nie potrafisz się zdecydować, którą zrealizować?
Nagle okazuje się, że czas przeznaczony na rękodzieło, straciłaś w krainie marzeń! I wyszło z tego jedno wielkie nic.
Pustka.
Czas dobiegł końca, dziecko naładowało baterię, a Ty jesteś w tym samym miejscu z planami.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Aktywna niedziela

Doba mi się skurczyła.
PoTomek uznał, że ma już dość chodzenia spać o 19. Wspomniał coś (po swojemu), że życie jest za krótkie i on nie zamierza go tracić na sen. Ambitne plany zabawy przegrały z grawitacją. Powieki zrobiły się stanowczo za ciężkie i w końcu padł o 20. Kolejny dzień z rzędu. Niby nic, a jednak spora różnica.
O 20 czuje się już tak wymęczona, że jedyne na co mam ochotę to wczołgać się pod kołdrę i zachrapać. Zwłaszcza, że doba nadal zaczyna się o 6.

Chciałabym, ale...
Tak się nie da.
Krosno krzyczy.

czwartek, 9 kwietnia 2015

wtorek, 7 kwietnia 2015

Uczę się

Nie mogę przemilczeć tego tematu. Radość mnie rozpiera i tyle.

Ostatnio zebrały się nad moją głową czarne chmury. Wątpliwości mnie jakieś dziwne naszły, że może i tkam, może i szydełkuje - ale co z tego. Czegoś mi w tym wszystkim brakuje...