Menu

sobota, 26 marca 2016

W podróży z małym dzieckiem


Święta, święta, święta...
Mało świątecznie u mnie na blogu. Nie chwalę się szydełkowanymi jajeczkami, malowanymi pisankami i innymi świątecznymi akcentami. W tym roku nie po drodze mi było do świątecznej atmosfery. Wybrałam, więc bramkę numer 2 - święta w rodzinnym domu.

poniedziałek, 5 października 2015

Był sobie dylemat...

Są takie decyzje, które człowiek podjąć musi. Na przykład jaki rodzaj i kolor włóczki użyć do projektu. Nie ma zmiłuj, nikt Cię nie wyręczy. Nie ma też co się zdawać na ślepy los, bo się okaże, że wykonany projekt nie nadaje się do użytku.

Są też takie decyzje, które podejmują się same, bo lubią...

piątek, 7 sierpnia 2015

Gniezno się bawi

W Gnieźnie coś się dzieje... Gniezno się bawi. Dodam jeszcze, że bardzo dobrze się bawi. Można się wyszaleć w każdym wieku.
Jednak, gdy tylko wkraczam w Internet zaczynam wątpić. Może mi się tylko przewidziało? Może nie wolno o tym mówić? Wiecie, takie szczęście dla wybranych, którzy będąc na zakupach w Lidlu/Kauflandzie/Pepco zauważą atrakcję.

Może i ja nie powinnam o tym pisać...
A może ze zmęczenia nie trafiam na najbardziej powszechne informacje?


Gniezno się bawi przy ul. Parkowej (jeśli dobrze kojarzę, wybaczcie, nietutejsza jestem).

niedziela, 28 czerwca 2015

PKS Gniezno

Coś we mnie siedzi i spokoju nie daje. Pisać, nie pisać? Co z tym fantem można zrobić? Myśli buszują.

Jestem podirytowana wydarzeniami wczorajszego dnia. Część mnie stanowczo chce "coś" z tym zrobić, oczekuje konkretnych działań i sprawiedliwości. Część mnie czuje się pokrzywdzona/oburzona/zniesmaczona/rządna krwi. 

Ale od początku...

środa, 15 kwietnia 2015

Jestem złą matką!



Powody bywają różne. Czasem fachowcy w białych kitlach kręcąc nosami nad słabym przyrostem wagi dziecka zasiewają w nas to przekonanie. Czasem śpieszące z pomocą babcie/matki/sąsiadki wywołują w nas wątpliwość. A czasem ta myśl rodzi się z niczego...

JESTEM ZŁĄ MATKĄ!

piątek, 3 kwietnia 2015

Dziecko i pies

Wiele się mówi o korzyściach płynących z wychowywania dziecka w towarzystwie psa. Pupil uczy dzieci odpowiedzialności, wrażliwości. Pomoże rozwiać nudę, wiernie posłucha o Ważnych Dziecięcych Problemach i w razie potrzeby nawet pozwoli się przytulić - tak na poprawienie nastroju.
Ale czy ta korzyść płynie w obie strony?

Jak z perspektywy psa wygląda wspólne pomieszkiwanie z dzieckiem? Ile jest z tego korzyści?



wtorek, 31 marca 2015

Trudne chwile

Dzieci nie powinny chorować. Zdecydowanie nie. A przynajmniej nie do osiągnięcia wieku rozumnego, gdzie (teoretycznie) łatwiej wyjaśnić dlaczego trzeba łykać ohydne tabletki i popijać je jeszcze gorszymi w smaku syropkami.

Życie jednak ma w głębokim poważaniu co dziać się powinno, a co nie. Uwielbia wykorzystywać pulę "to się nie powinno nigdy zdarzyć". Takie jego prawo. Być może jest po prostu znudzony i w ramach rozrywki sprawdza ludzkie możliwości.

niedziela, 22 marca 2015

Między nami rodzicami

Kiedy PoTomek miał się pojawić na świecie, spędziliśmy z mężem trochę czasu rozmawiając o przygotowaniu dla niego pokoju. Temat niezwykle ważny - w końcu miał to być jego szczególny kącik, w którym będzie mu się miło spędzało czas.
Nakreśliliśmy plan remontu. Wybraliśmy tapety, wykładzinę. Mąż i Dziadek spędzili długie godziny zmieniając wygląd pokoiku i dostosowując go do wymagań kapryśnej ciężarówki (ach, te hormony). W końcu udało się. PoTomek miał przygotowany Swój Własny Pokój:


piątek, 20 marca 2015

Smoczkowe przeboje

Dziś będzie odrobina prywaty - pozwolicie? Dumna jestem niemiłosiernie, więc chwalić się mam ochotę.
Mój syn dorasta.
Może nie jest to odkrycie na skalę światową, ale czasem łapię się na myśli "rany, nie poznaje tego gościa, kiedy on się tak zmienił?

Za nami lekko ponad 1,5 roku wspólnej wędrówki. Nie mogę uwierzyć, że jeszcze rok temu leżał spokojnie, może trochę się wiercił z boku na bok - do ogarnięcia był łatwy, a przynajmniej łatwiejszy niż teraz. Cenię sobie jego wzrastającą samodzielność, ale przeczucie podszeptuje złośliwie "najspokojniejsze czasy masz już za sobą kobieto". Przyglądając się codziennym wspinaczkom mojego syna odnoszę wrażenie, że jest w tym zdaniu trochę prawdy. Może nawet trochę więcej.