Święta, święta i po świętach. Ledwo się zaczęły, a już ich koniec. Nic, więc dziwnego w tym, że najwięcej wspomnień pochodzi z okresu przedświątecznych przygotowań, czyż nie?
I czemu to zawsze muszą być w(y)padki?
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
sobota, 20 grudnia 2014
O ja pierniczę...
Lubię ten czas, gdy dziecko jeszcze w okolicach godziny 19 idzie spać. Można wtedy chwilę zregenerować siły i już można tworzyć.
Mamy grudzień, zbliżają się święta - pora na PIERNICZKI domowej roboty. I nie domowej roboty z pudełka, jak to już miałam okazję zaobserwować. Prawdziwie, ręcznie wyrabiane pierniczki według przepisu krążącego po rodzinie męża.
Mamy grudzień, zbliżają się święta - pora na PIERNICZKI domowej roboty. I nie domowej roboty z pudełka, jak to już miałam okazję zaobserwować. Prawdziwie, ręcznie wyrabiane pierniczki według przepisu krążącego po rodzinie męża.
Subskrybuj:
Posty (Atom)